Myśli nie zmieszane, Przepisy

Projektowanie do szuflady

Kurczak z krewtką w kwaśnej papryce

Niekiedy w projektowaniu tak już jest.

Jednym razem tworzymy projekty, które możemy spotkać w przestrzeni miejskiej lub w cyfrowej rzeczywistości spozierającej na nast z ekranów telewizorów lub stron internetowych, innym razem lądują one w na zapisanych stronach upychanych w szufladach lub głębokich zakamarkach dysków twardych. Ci, którzy tworzą tradycyjnymi mediami skrywają swoje prace w teczkach lub stawiają w kontach. Pokrywają się kurzem, znikają za kolejnymi pracami, katalogami, plikami.

Podobnie też zapewne bywa ze sztuką kulinarną – tak przynajmniej jest w moich przypadku. Setki zamysłów, szkiców, testów – czy jak ja to nazywam: prób smakowych, poniewiera się w zakamarkach umysłu i karteluszkach.

Nie dajmy pomysłom spocząć na łożu zapomnienia

W opisanych powyżej przypadkach, w każdej ze owych sztuk pięknych jestem otoczony dziesiątkami karteczek, szkiców, słów. Znajduję je często w zeszytach, organizerach wszelkiej maści przegrzebując szuflady oraz na karteczkach po przywieszanych w różnych częściach mieszkania. Dla tych ostatnich jest to na tyle korzystne, że nie pozwalam im zniknąć w czeluściach zawodnej bądź co bądź pamięci, pudeł, notesów. Zawsze mam je w zasięgu wzrok. Zawsze mogę nad nimi się pochylić, przemyśleć ponownie pewne aspekty i powrócić do pierwotnej wizji, która zakiełkowała w mojej głowie.

Czasami jest to bardzo prosty szkic. Czasami jest to słowo klucz. Zdarza się nawet, że jest to zarys pewnego procesu, który miałem w planie przeprowadzić. Innym razem jest to zapis „procesu projektowego” podczas nauki nowych technik czy też poznawania nowego produktu i jego możliwości. Badania jak się zachowuje, jak reaguje na inne elementy, jak komponuje się na talerzu.

I tak jak z projektowaniem graficznym – niekiedy wychodzi to od przysłowiowego strzała, zaś kolejnego dnia jedna próba pociąga za sobą kolejną. I jeszcze kolejną. I jeszcze jedną. Uda się, lub się nie uda. Pojawia się kolejny zapis w zeszycie, kolejna kartka na ścianie.

Ostatnio zatrzymałem się przy takim właśnie zapisku.
Jednocześnie w zakamarkach pamięci mignęła informacja, że chyba, być może robiłem przy okazji zdjęcia konstruując i testując stanowisko do przygotowywania zdjęć okraszających ten blog. Szybkie przewertowanie zawartości skrupulatnie (kto zna mnie i sposób mojej pracy ten wie) uporządkowanych katalogów i… jest.
Pierwsze próby, pierwsze podejścia do określenia swojego stylu.Nawet najgorzej nie wyszło.
Ba! Nawet całkiem zgrabnie to to się prezentuje. Drugie ba! To nawet smakowało. Dobrze smakowało.
Wróćmy zatem wspólnie do tego.

Kurczę, krewetka w kwaśnej papryce

Porcji/Ilość 2-3 osób
Czas przygotowania
20m
Czas gotowania
30m

Składniki

  • 270 gram
    krewetek kalifornijskich
  • 1
    średnia pierś z kurczaka
  • 3
    ząbki czosnku
  • 1
    średnia, biała cebula
  • 2
    czerwone papryki
  • 50 gram
    masła
  • 150 mililitrów
    białego, wytrawnego wina
  • 1 łyżka
    sosu Worcestershire
  • 1 łyżka
    sosu ostrygowego
  • 0,5
    pęczka natki pietruszki
  • 2
    średnie cytryny
  • 1 łyżeczka
    słodkiej papryki w proszku
  • oliwa cytrynowa
  • sól
  • pieprz

Krok po kroku

  1. Pierś z kurczaka oczyszczamy ze zbędnych błonek, płuczemy pod zimną wodą i dokładnie osuszamy. Kroimy w średniej wielkości kostkę.

    Oprószamy pieprzem i solą oraz skrapiamy sokiem z połowy sparzonej wcześniej cytryny oraz sosu Worcestershire . Zawczasu warto zetrzeć na tarce o drobnych oczkach skórkę cytrusa do oddzielnego naczynia.

    Odstawiamy całość na pół godziny.

  2. Na łyżce roztopionego masła przesmażamy kurczaka ze startą skórką z cytryny na złoty kolor i odstawiamy na chwil parę.

  3. Na rozgrzaną patelnię wrzucamy resztę masła i suszoną paprykę. Podsmażamy na tym cebulę wraz z czosnkiem na złoty kolor.

  4. Dodajemy oliwę, połowę wina, sok z jednej cytryny, sosy (ostrygowy i Worcestershire) oraz czerwoną paprykę skrojoną w drobną kostkę.
    Podgrzewamy całość 10–15 minut na średnim ogniu.

  5. Gdy papryka zmięknie i całość nabierze aromatu zwiększamy temperaturę i dodajemy oczyszczone i wymyte krewetki. Jeśli ostało się nam jeszcze trochę skórki z cytryny możemy dodać do potrawy.
    Podgrzewamy całość kilka minut.

  6. Dodajemy wcześniej przesmażonego kurczaka, doprawiamy zawartość solą i pieprzem. Podlewamy resztą wina i soku z cytryny i dusimy chwilę całość.

  7. Przed końcem gotowania gdy spora część płynów odparuje dodajemy część natki pietruszki zostawiając trochę do dekoracji.

  8. Podajemy z lekko zgrillowanym pieczywem tostowym oraz lekko kwaskowatą surówką.

Kurczak z krewtką w kwaśnej czerwonej papryce
Całość została podana ze grillowaną kromką chleba tostowego oraz surówką z kiszonej modrej kapusty, kiszonego bobu, świeżej kolendry i okraszoną odrobiną oliwy cytrynowej oraz pieprzu. Zestawienie doskonałe.
Nie zarzucajmy więc pomysłów. Nie pozwalajmy im odejść w zapomnienie. Notujmy, szkicujmy, zapisujmy. Nawet pomimo wewnętrznej obawy przed chomikowaniem, bo nigdy nie wiadomo, kiedy mogą się przydać wyzwalając kolejne, wielkie pomysły.
 Smacznego tworzenia!

Dodaj komentarz