Przepisy

Chłodnik z kiszonego szczawiu

Wiosna, wiosna achże ty… czas kiedy wszystko się budzi za oknem, planów na cieplejsze i dłuższe dni, a przede wszystkim okres wzmożonych porządków. Pierwsze budzi słoneczną radość koło podrobu, bo wszak po długiej, szarej przerwie pełnej „żywych” składników sprowadzanych z cieplejszych stron będzie można za dosłownie parę chwil wreszcie zaopatrzyć się w świeże warzywa z rodzimego ogródka. Ostatnie z kolei budzi lekkie przerażenie i kłębiącą się myśl – gdzie ja pomieszczę te wszystkie robione przetwory i kiszonki.

Tak więc, siłą rzeczy pora zacząć opróżniać słoje, by zrobić miejsce na nowe, świeże, kiszonkowe cuda.
Jako pierwszy wylądował w dłoni słoik z kiszonym szczawiem. Szybkie ogarnięcie składników znajdujących się w zasięgu wzroku i zapada decyzja odnośnie dania.

Chłodnik z szczawiu

Dlaczego chłodnik? Bo lubię… i może trochę dlatego by zaczarować rzeczywistość w oczekiwaniu na cieplejsze dni. Poza tym nie ma nic prostszego i szybszego w przygotowaniu. Do tego jest to na tyle lekkie, że może posłużyć jako „przedobiadek” jeśli ma się bardziej pracowity dzień i w głowie przetacza się wizja siedzenia do zmroku. A dni przecież są coraz dłuższe.

Inny prozaiczny powód, dla którego przytaczam dzisiaj ten przepis, jest taki, iż… za momencik, na krótką chwilę pojawi się on wraz z innymi nowalijkami na warzywnych bazarach i dobrze zawczasu pomyśleć o zrobieniu niewielkich zapasów tej roślinki na zaś. Chociażby w postaci kiszonej recepturę znajdziecie w tym wpisie, lub konserwowej. Jeśli zapewnimy odrobinę chłodu i ciemni, to kiszonka spokojnie wytrzyma pół roku w takim środowisku.

Chłodnik z kiszonego szczawiu z emulsją z rukwi wodnej

Porcji/Ilość 4 osoby
Wyposażenie
blender
lód w kostkach
Czas przygotowania
20m
Czas gotowania
10m

Składniki

  • 2
    pęczki kiszonego szczawiu
  • 1
    średnia cukinia
  • 1
    duża szalotka
  • 2
    pęczki rukwi wodnej
  • 50 mililitrów
    mleka 3,2 %
  • 400 gram
    kefiru lub zsiadłego mleka
  • 4 łyżki
    śmietany 18 %
  • 50 mililitrów
    śmietanki 30 %
  • 20 gram
    masła
  • 4
    ząbki czosnku
  • sól
  • pieprz cytrynowy

Krok po kroku

  1. Szczawy odsączamy z solanki i kroimy w cienkie paski. Cukinię wedle uznania obieramy lub dokładnie myjemy i ścieramy na tarce o grubych oczkach

  2. Czosnek przeciskamy przez praskę i dodajemy do szczawiu oraz cukinii. Dodajemy kefir lub zsiadłe mleko wraz ze śmietaną 18 % i mieszamy całość dokładnie. Doprawiamy solą i pieprzem cytrynowym wedle uznania i odstawiamy na kilkanaście minut do lodówki. Wedle uznania możemy dodać drobno pocięty koperek.

  3. Rukiew wodną myjemy pod bieżącą wodą, chwilę blanszujemy w gotującej wodzie (w okolicy 2 minut) i hartujemy w wodzie z lodem. Osuszamy na ręczniku.

  4. Szalotkę drobno siekamy i przesmażamy chwilę na maśle. Zalewamy mlekiem i śmietanką i zagotowujemy całość na średnim ogniu.

  5. Do gotującego się sosu z szalotki i nabiału wkładamy osuszoną rukiew i doprowadzamy całość do wrzenia.

    Miksujemy, przecieramy przez sito, doprawiamy solą i ewentualnie pieprzem. Szybko schładzamy wstawiając naczynie do misy z lodem w którym uprzednio hartowaliśmy rukiew. Warto więc mieć na uwadze, by naczynie zapewniało dobrą przewodność cieplną.

W tym miejscu warto nadmienić o błędzie, który popełniłem podczas kiszenia, i o którym wspomniałem w przytoczonym powyżej wpisie. Niestety zapędziłem się i użyłem mieszkanki przypraw, którą zazwyczaj stosuję. Niefortunne okazało się użycie gorczycy żółtej, która pałętała się później między liśćmi szczawiu, przez co chwilę zajęło odizolowanie jej z mięciutkich, ukiszonych liści.

Pomijając tę drobną niedogodność można wydać danie. Do miseczki wlewamy nasz chłodnik i wykańczamy go emulsją z rukwi wodnej. Dania tego typu podaje się zwyczajowo – lub tylko ja ma takie wyobrażenie, z jajkiem. Jako, że i tak robię porządki w lodówce, miast jaja kurzego/przepiórczego zdecydowałem się użyć kawioru z taszy, zwanej również zającem morskim. No dobra, jest to bardziej imitacja kawioru, ale przecież koniec miesiąca jest : )
Smacznego jaja!

Komentarze 2

  1. sycia90

    Jeszcze tego nie jadłam, chyba czas najwyższy bo wygląda pysznie 🙂 Uwielbiam szczaw 🙂

    Odpowiedz
    • Zatem nic tylko czekać i wypatrywać w warzywniakach lub bazarach,kisić i próbować 🙂

Dodaj komentarz